14 Podlaska Drużyna Wędrownicza
Związek Harcerstwa Polskiego
Chorągiew Mazowiecka
Hufiec "Podlasie" im. Henryka Sienkiewicza w Siedlcach

Weekend poza cywilizacją


Korzystając z pięknych, kolorowych, jesiennych dni, zawitaliśmy całkiem sporą ekipą w osadzie Januckie niedaleko wsi Kleszczele. Ta niepozorna okolica skrywała prawdziwy skarb – uroczą, starą chatkę – bez prądu, wody, światła, lecz z duszą. Tam mieliśmy biwakować przez cały weekend!
Gdy stanęliśmy przed domkiem, od razu niemal poczuliśmy bijące od niego ciepło i gościnność, jakby zapraszał nas do środka. Otaczały nas drzewa strojące się już w jesienne złoto, pomarańcz i czerwień, a także zielone, świeże łąki, które jakoś mimowolnie przypomniały nam o wakacyjnych chwilach. Za solidnymi drzwiami czekały na nas przytulne, kolorowe pokoiki i... piec kaflowy. Kiedy tylko przekroczyliśmy próg, chatka od razu jakby się przebudziła.
Kiedy tylko zapadł zmrok, odpaliliśmy lampę naftową i przy jej świetle śpiewaliśmy, graliśmy, grzaliśmy się przy piecu i po prostu cieszyliśmy się swoim towarzystwem. Wielu z nas już od dawna brakowało takiej chwili pełnego odprężenia.
Po trochę ziemnej, ale spokojnej nocy nieco leniwym porankiem rozpoczęliśmy kolejny dzień. Po śniadaniu wyruszyliśmy na spacer do lasu. Tam pod koronami drzew rozwiesiliśmy hamaki, drzemaliśmy i przechadzaliśmy się leśnymi ścieżkami. Popołudniu, gdy już trochę zgłodnieliśmy, wróciliśmy do chatki. Tam mieliśmy okazję spróbować swoich sił w gotowaniu na piecu kaflowym. To było niecodzienne, ale naprawdę przyjemne doświadczenie! Po poobiedniej sjeście przyszedł czas na niesamowite zajęcia przygotowane przez Oliwkę i Emilkę - malowaliśmy swoje własne, zaprojektowane przez nas samych apteczki i pisaliśmy listy do dzieci ze szpitalnego oddziału onkologicznego. Wieczorem zaś na płycie pieca upiekliśmy podpłomyki, które potem spałaszowaliśmy ze smakiem – takie gotowanie naprawdę nam się spodobało. Przed snem rozkoszowaliśmy się jeszcze spokojem i dźwiękami gitary.
Rankiem musieliśmy ze smutkiem opuścić chatkę w Januckach, a nasz biwak dobiegł końca. Na szczęście zostało po nim wiele wspaniałych wspomnień, które z pewnością rozgrzeją nas w niejedno zimowe popołudnie.



dh. Kamila Woźniak
Kreator stron internetowych - strona bez programowania